O CZYM JEST TEN BLOG ?
Większość osób nie ma problemu z nauką angielskiego. Ma problem z mówieniem.
Bo boi się, że powie coś źle. Że zrobi błąd. Że ktoś oceni.
Ten blog powstał właśnie po to, żeby to zmienić.
Znajdziesz tu proste wskazówki, praktyczne przykłady i wyjaśnienia, które możesz od razu wykorzystać w rozmowie.
We wpisach znajdziecie również najczęstsze problemy językowe moich uczniów, z którymi spotykam się podczas prowadzonych lekcji. Ponieważ te same błędy wciąż powtarzają się w wypowiedziach, postanowiłam omówić je tutaj w prosty i praktyczny sposób.
Bez perfekcji. Bez stresu. Za to z efektem.
Zaparz sobie brytyjską herbatkę i zapraszamy do lektury 🙂 ….
JAK ZNALAZŁAM SWOJE POWOŁANIE
Czy można tak lubić swoją pracę, że poniedziałek nie jest końcem weekendu, ale początkiem czegoś, na co naprawdę czekasz?
„Make your vocation your vacation” – uczyń swoje powołanie swoim urlopem. To piękna myśl przypisywana Markowi Twainowi, która przypomina, że prawdziwa satysfakcja nie zawsze zaczyna się wtedy, gdy wyłączamy komputer i wyjeżdżamy na wakacje. Czasami zaczyna się wtedy, gdy odkrywamy, co naprawdę lubimy robić.
Podobną myśl wyraża słynne powiedzenie:
„Choose a job you love, and you will never have to work a day in your life.”
Oczywiście każda praca ma swoje trudniejsze momenty. Nie chodzi o to, żeby każdy dzień był jak wakacje. Chodzi o coś więcej – żeby to, co robimy, miało dla nas sens i dawało poczucie, że jesteśmy we właściwym miejscu.
Może właśnie dlatego warto czasem zadać sobie proste pytanie:
Co sprawia, że tracę poczucie czasu? Co lubię robić, nawet jeśli wymaga wysiłku? W czym chcę być coraz lepszy?
Być może odpowiedź podpowie Ci nie tylko, jak spędzić następne wakacje, ale także jak zaprojektować swoje życie zawodowe.
Bo najlepsza praca to nie ta, w której nigdy się nie męczysz.
To ta, do której mimo zmęczenia chcesz wracać.
Moja historia zawodowa: czasem trzeba wielu prób, żeby znaleźć swoje miejsce
Dla wielu z Was może to brzmieć jak idylliczna wizja albo po prostu marzenie. A jednak warto podjąć wysiłek i poszukać zajęcia, które naprawdę polubicie. Ja miałam szczęście – udało mi się je znaleźć.
Choć na początku mojej drogi zawodowej nic na to nie wskazywało.
Przez pierwsze pięć lat pracowałam jako sekretarka i recepcjonistka w mniejszych lub większych korporacjach. Nie czułam jednak ani więzi z miejscem, ani szczególnej przynależności do ludzi, z którymi pracowałam. Sama praca nie dawała mi satysfakcji. Była nużąca, powtarzalna i odtwórcza.
Po kilku latach coraz częściej myślałam: czy naprawdę chcę, żeby tak wyglądało moje życie przez kolejnych dwadzieścia pięć lat?
Przecież w pracy spędzamy ogromną część swojego życia.
W tym samym czasie kończyłam studia z marketingu i zarządzania. One również nie dawały mi większej radości. Coraz mocniej czułam, że wybieram rzeczy, które ani mnie nie inspirują, ani szczególnie nie interesują. To uczucie pewnie zna wiele osób, które jeszcze nie wiedzą, co chcą w życiu robić. Wybieramy więc trochę na ślepo – studia, pierwszą pracę, kolejne zajęcie – i liczymy, że jakoś się ułoży.
Do tego dochodzi brak wiary we własne możliwości.
W moim przypadku wszystko zmieniło się po powrocie z Londynu, gdzie spędziłam rok.
To właśnie tam zakochałam się w języku angielskim.
Starałam się czerpać jak najwięcej od ludzi, których spotykałam. Nie unikałam rozmów po angielsku, nawet jeśli nie zawsze czułam się pewnie. Przede wszystkim bardzo dużo słuchałam – telewizji, radia, ludzi na ulicach, w autobusach i kawiarniach. Chciałam chłonąć język w jego naturalnym środowisku.
Ten rok, kontakt z językiem i kulturą Wielkiej Brytanii otworzył mnie na nowe doświadczenia i dał mi odwagę, żeby spróbować czegoś zupełnie innego.
Podjęłam decyzję o studiowaniu języka angielskiego.
To był strzał w dziesiątkę.
Nagle zaczęło mnie interesować niemal wszystko. Gramatyka opisowa, literatura, fonetyka… Na wykłady i ćwiczenia chodziłam z prawdziwą przyjemnością, a zainteresowanie szybko przełożyło się również na wyniki.
W międzyczasie razem z mężem postanowiliśmy założyć szkołę językową. Tak rozpoczął się zupełnie nowy rozdział mojego życia – jako właścicielki i nauczycielki szkoły językowej.
Oczywiście nie wszystko było łatwe. Było sporo stresu, niepewności i trudnych początków. Ale bardzo szybko odkryłam coś, czego wcześniej brakowało mi w pracy – ogromną satysfakcję z tego, co robię.
Kiedy widziałam postępy moich uczniów, ich coraz większą swobodę w mówieniu i moment, w którym zaczynali wierzyć, że naprawdę potrafią mówić po angielsku, byłam zachwycona. I ten zachwyt trwa do dziś.
Kiedy uczę, nie czuję, że jestem w pracy. Czas mija niezwykle szybko, a każdy dzień przynosi coś nowego.
A pracę biurową? Cóż… nadal mam do niej awersję.
Może więc sekret wcale nie polega na tym, żeby znaleźć pracę, w której nigdy się nie męczymy.
Może chodzi o to, żeby znaleźć coś, co daje nam poczucie sensu i sprawia, że nawet po trudnym dniu możemy pomyśleć:
„Tak. Właśnie tym chcę się zajmować.” I właśnie dlatego tak bardzo podoba mi się myśl:
Make your vocation your vacation.
______________________
Data Publikacji: 2.03.2026
Autor: Dorota Zając – Magister Filologii Angielskiej i właścicielka Szkoły Językowej Just Time. Zakochana w języku angielskim od 25 lat.
KSIĄŻKI, KTÓRE DAŁY MI SIŁĘ DO DZIAŁANIA
Kiedy bardzo pragnęłam zmiany w swoim życiu, ogromną pomocą były książki. Czytałam je wtedy niemalże namiętnie. Szukałam w nich inspiracji, odpowiedzi i przede wszystkim wiary, że mogę coś zmienić.
Wiele myśli z tamtego okresu zostało ze mną na długo. Pojawiały się w głowie proste, ale bardzo ważne zdania:
„Dam radę.”
„Ja też mogę.”
„Dlaczego nie?”
„Mogę zmienić swoje życie.”
Te książki nie sprawiły oczywiście, że wszystko nagle stało się łatwe. Dały mi jednak coś bardzo potrzebnego – chęć do działania. Pobudzały wyobraźnię, dodawały odwagi i sprawiały, że zaczynałam patrzeć na swoje możliwości z zupełnie innej strony.
Dziś, kiedy patrzę z perspektywy czasu, myślę, że czasami właśnie tego potrzebujemy – nie gotowej recepty na życie, ale impulsu, który sprawi, że zaczniemy wierzyć, że możemy spróbować.
Jeśli jesteście w takim momencie swojego życia, w którym czujecie, że chcecie coś zmienić, polecam Wam kilka książek, które były dla mnie szczególnie ważne:
- Anthony Robbins – „Obudź w sobie olbrzyma”
- David Schwartz – „Magia myślenia na wielką skalę”
- Robert Kiyosaki – „Bogaty ojciec, biedny ojciec”
- Jack Welch – „Winning”
- John Yokoyama – „When Fish Fly”
- Og Mandino – „Największy kupiec świata”
Nie musicie zgadzać się ze wszystkim, co przeczytacie. Nie każda książka przemówi do każdego. Warto jednak szukać takich myśli, które zostaną z Wami na dłużej i sprawią, że będziecie chcieli zrobić pierwszy krok.
Czasami jedna myśl, jedno spotkanie albo jedna książka może stać się początkiem czegoś naprawdę ważnego.
Embrace challenges. Reach your goals. Never stop dreaming.
Podejmuj wyzwania. Osiągaj swoje cele. Nigdy nie przestawaj marzyć.
Podzielę się z wami jedną myślą z książki „When Fish Fly’” , z podrozdziału „LETTING GO OF FEAR” (Pozbywanie się strachu). Autor mówi tutaj jak strach i nasze wewnętrzne przekonania mogą blokować nas przed zrobieniem kroku w nowym kierunku.
Opowiada o swoich doświadczeniach po rozwodzie. Zaczął nosić w sobie przekonanie, że nie może ufać kobietom. To przekonanie stało się rodzajem wewnętrznej rozmowy, która wpływała na jego zachowanie. Co istotne, zauważył, że jego własne działania powodowały sytuacje, które później traktował jako potwierdzenie swoich obaw. W ten sposób strach sam się wzmacniał.
Mimo tych doświadczeń nie przestał próbować. W pewnym momencie, chcąc zrobić wrażenie na pewnej kobiecie, zainteresował się kursem rozwoju osobistego. Początkowo poszedł tam właściwie z innego powodu, ale okazało się, że sam znalazł się w sytuacji, w której zaczął otwierać się na zmianę.
Czasami największą przeszkodą nie jest to, czego nie potrafimy, ale to, co sami sobie mówimy, że potrafimy lub czego nie potrafimy.
Tą myśl możemy odnieść do różnych dziedzin naszego życia, nie tylko do kariery, ale również do nauki angielskiego:
Uczeń może myśleć:
„Nie umiem mówić po angielsku.”
„Na pewno zrobię błąd.”
„Najpierw muszę nauczyć się gramatyki.”
„Nie jestem jeszcze na takim poziomie, żeby rozmawiać.”
I wtedy zaczyna unikać sytuacji, w których mógłby mówić. A brak praktyki staje się później „dowodem”, że rzeczywiście nie potrafi mówić.
Czasami to nie brak umiejętności nas blokuje, ale strach przed błędem
Czasami sami budujemy sobie granice. Tworzymy bezpieczne środowisko, w którym wiemy, czego się spodziewać. Unikamy sytuacji, które mogą być trudne, nieprzewidywalne albo po prostu niewygodne. Z czasem zaczynamy traktować tę wygodę jak bezpieczeństwo.
Problem pojawia się wtedy, gdy nasze bezpieczeństwo zaczyna ograniczać nasze możliwości.
Podobnie jest z nauką języka angielskiego. Możemy przez długi czas uczyć się słówek, wykonywać ćwiczenia gramatyczne i doskonalić poprawność zdań. Wszystko odbywa się wtedy w bezpiecznych warunkach.
Aż przychodzi moment, kiedy trzeba naprawdę coś powiedzieć.
I właśnie wtedy pojawia się dyskomfort.
„A jeśli powiem źle?”
„A jeśli zapomnę słowa?”
„A jeśli ktoś zauważy mój błąd?”
Możemy wtedy wrócić do tego, co znamy. Albo zrobić mały krok dalej.
Bo nauka języka zaczyna się naprawdę wtedy, kiedy przestajemy czekać, aż poczujemy się całkowicie pewnie, i zaczynamy używać języka mimo niepewności.
To co mówisz sam do siebie, jaki wewnętrzny dialog prowadzisz, ma ogromny wpływ na to, jak się czujesz i co z siebie dasz.
______________________
Data Publikacji: 18.04.2026
Autor: Dorota Zając – Magister Filologii Angielskiej i właścicielka Szkoły Językowej Just Time. Zakochana w języku angielskim od 25 lat.
CO ROBISZ KIEDY POCZUJESZ, ŻE POPEŁNIASZ BŁĄD?
Na jednej z lekcji tematem było popełnianie błędów. Rozmawiałam z moją wspaniałą uczennicą, Madzią z klasy 6. To była naprawdę wartościowa rozmowa. Ta młoda osoba doszła do wniosku, że popełnianie błędów jest czymś zupełnie naturalnym.
Tak, to proces wpisany w nasze życie. W końcu właśnie w ten sposób uczymy się funkcjonować w świecie. Dlaczego więc mielibyśmy unikać błędów podczas nauki języków obcych?
Rozmawiałyśmy o tym, że znacznie lepiej jest mówić, nawet jeśli popełniamy przy tym językowe gafy, niż milczeć z obawy przed pomyłką. Każdy błąd to okazja do nauki – gdy go zauważymy i poprawimy, zapamiętujemy więcej i rozwijamy się szybciej.
Nauka języka to nie test perfekcji, ale proces komunikacji.
W pewnym momencie Madzia podzieliła się bardzo trafną refleksją. Zauważyła, że w szkole często jest odwrotnie – uczniowie uczeni są, by unikać błędów, ponieważ za ich popełnianie otrzymują niższe oceny. Z kolei brak błędów jest nagradzany. W efekcie dzieci uczą się, że błędy są czymś złym, czymś, czego należy się bać.
Ta myśl bardzo zapadła mi w pamięć. Pokazuje, jak ogromny wpływ mają dorośli – nauczyciele i edukatorzy – na sposób myślenia młodych ludzi. To od nas zależy, czy stworzymy przestrzeń, w której błędy będą postrzegane jako naturalny element nauki, a nie powód do wstydu.
Pamiętaj: nie uczysz się mimo błędów – uczysz się dzięki nim.
Przyjdź na nasze kursy i zobacz jak przyjemna może być nauka angielskiego i jak szybko przełamiesz barierę w mówieniu.
Zobacz na czym polega metoda bezpośrednia Direct Method For English
______________________
Data Publikacji: 24.05.2026
Autor: Dorota Zając – Magister Filologii Angielskiej i właścicielka Szkoły Językowej Just Time. Zakochana w języku angielskim od 25 lat.
JAK ODUCZYĆ SIĘ ZŁYCH NAWYKÓW JĘZYKOWYCH
Są błędy, które po prostu robimy. I są też takie, które… zaczynają żyć własnym życiem. Wchodzą do naszych wypowiedzi bez zaproszenia, rozsiadają się wygodnie i mówią: „spoko, my tu zostajemy”. I właśnie wtedy zaczyna się przygoda z nawykami językowymi.
Na pewnym etapie nauki języka obcego problemem nie są już „zwykłe błędy”, tylko takie, które pojawiają się automatycznie, zanim zdążymy się zastanowić, i często powtarzamy je nawet wtedy, kiedy… wiemy, jak powinno być dobrze. To właśnie moment, w którym mamy do czynienia z utrwalonym schematem językowym.
I tutaj ważna rzecz: takich nawyków nie da się wyłączyć jednym „ok, od dziś mówię poprawnie”. Niestety mózg nie działa jak pilot z przyciskiem OFF. Ale da się go spokojnie przeprogramować — tylko trochę sprytniej.
Pierwszy krok: zauważ błąd
Chodzi o moment, w którym łapiesz się na tym, że mówisz „I go yesterday” i myślisz: „aha, znowu to”. To nie jest powód do stresu, tylko pierwszy sygnał, że zaczynasz mieć kontrolę.
Drugi krok: użyj poprawnej wersji
Sama wiedza, że powinno być „I went yesterday”, nic nie zmienia. Dopiero kiedy powiesz to kilka razy na głos, zaczyna się tworzyć nowy wzorzec. Mózg uczy się przez powtórzenie, nie przez analizę.
Nie próbuj poprawiać wszystkiego naraz
Kolejna ważna zasada: nie próbuj poprawiać wszystkiego naraz. Jeśli na raz weźmiesz na warsztat czasy, przeczenia i jeszcze wymowę, to efekt będzie jeden — zmęczenie i chaos. Dużo lepiej działa podejście: jeden problem = jeden cel. Dzisiaj tylko czas przeszły, jutro coś innego.
W tym by wyrobić poprawne nawyki językowe pomaga też tzw. „nadpisywanie” starego nawyku. Czyli świadome używanie poprawnej formy w kilku różnych zdaniach, najlepiej tego samego dnia. W praktyce oznacza to tyle, że zamiast walczyć z błędem, zaczynasz go po prostu zastępować nowym schematem.
Zrób małą „serię” w ciągu jednego dnia:
Rano:
I went to work yesterday.
W południe:
After my work, I went shopping.
Wieczorem:
I went to the cinema yesterday evening.
Nie chodzi o bezmyślne powtarzanie. Chodzi o to, żeby kilka razy w naturalnym kontekście użyć tej samej poprawnej formy. W ten sposób stopniowo zastępujesz stary schemat nowym.
I wreszcie najważniejsze: błędy nie znikają z dnia na dzień. One będą się pojawiać jeszcze długo. Różnica polega na tym, że z czasem poprawna forma staje się szybsza, bardziej naturalna i… po prostu częstsza.
Nie chodzi więc o to, żeby nigdy się nie pomylić. Chodzi o to, żeby poprawne nawyki językowe w końcu stały się Twoim automatycznym wyborem.
I to właśnie wtedy można powiedzieć, że nauka naprawdę zaczyna działać.
______________________
Data Publikacji: 10.06.2026
Autor: Dorota Zając – Magister Filologii Angielskiej i właścicielka Szkoły Językowej Just Time. Zakochana w języku angielskim od 25 lat.
JAK TWORZYĆ PYTANIA W JĘZYKU ANGIELSKIM?
HOW, WHAT, WHO… Jak tworzyć pytania po angielsku i dlaczego czasem nie używamy DO, DOES ani DID?
Pytania w języku angielskim wydają się proste. Mamy przecież what, where, when, why, who, how i wystarczy dodać odpowiedni czasownik.
A jednak właśnie przy pytaniach uczniowie bardzo często popełniają błędy.
What do you do?
Where does she live?
Why did they leave?
Dlaczego pojawia się do, does lub did?
A dlaczego w pytaniu ‘who called you’ nie ma żadnego operatora?
I dlaczego pytanie ‘who did you call?’ już operator did ma?
W tym artykule krok po kroku wyjaśnimy, jak działają angielskie pytania.
- Najpierw: po co nam słowa pytające?
Angielskie question words, czyli słowa pytające, pomagają nam określić, jakiej informacji szukamy.
WHO – kto?
WHAT – co? / jaki?
WHERE – gdzie?
WHEN – kiedy?
WHY – dlaczego?
WHICH – który?
HOW – jak?
HOW czy WHAT?
Jednym z najczęstszych błędów jest automatyczne tłumaczenie polskiego „jak” jako how. Nie możemy tego robić.
Porównaj:
How are you? Jak się masz z What is your name? Jak masz na imię?
oraz: What is your favourite colour? Jaki jest twój ulubiony kolor?
HOW
Używamy how, kiedy pytamy między innymi o:
- sposób,
- stan,
- stopień,
- częstotliwość,
- długość,
- odległość,
- ilość.
How are you? – Jak się masz?
How do you get to school? – Jak dostajesz się do szkoły?
How often do you study English? – Jak często uczysz się angielskiego?
How long does the lesson last? – Jak długo trwa lekcja?
How far is the station? – Jak daleko jest stacja?
WHAT
What stosujemy, kiedy pytamy o konkretną rzecz, informację, nazwę, wybór itp.
What is your name?
Jak masz na imię?
What is your favourite film?
Jaki jest twój ulubiony film?
What time is it?
Która jest godzina?
Dlatego nie tłumaczymy mechanicznie polskiego słowa „jak” = how. Zawsze warto zastanowić się, o jaką informację naprawdę pytam.
![]()
A teraz najważniejsze: dlaczego w pytaniach pojawia się DO, DOES albo DID?
To jeden z najważniejszych elementów tworzenia pytań w języku angielskim.
Spójrz:
You like English. Jak zrobimy z tego pytanie?
Do you like English? Dlaczego pojawiło się do? ponieważ w czasie Present Simple potrzebujemy operatora, aby utworzyć pytanie.
Present Simple
I/you/we/they → DO
Do you speak English?
Do they live here?
Does he speak English? → Does
Does she work here?
W przypadku he/she/it używamy does
Operator did występuje w czasie przeszłym, Past Simple.
She visited London.
→ Did she visit London?
Zwróć uwagę na bardzo ważną rzecz, po did czasownik wraca do podstawowej formy i to on przejmuje informację o czasie przeszłym.
I watched that film.
Did you watch that film?
Did you watched that film?
Ale dlaczego w pytaniu WHO CALLED YOU nie ma DID?
I tutaj dochodzimy do jednej z najciekawszych rzeczy w angielskiej gramatyce.
Porównaj dwa pytania:
Who called you? Kto do ciebie zadzwonił?
Who did you call? Do kogo zadzwoniłeś?
Na pierwszy rzut oka pytania wyglądają prawie tak samo, ale gramatycznie są zupełnie inne.
WHO może być podmiotem albo dopełnieniem
Żeby zrozumieć różnicę, musimy wiedzieć, czym jest podmiot. Podmiot to osoba lub rzecz, która wykonuje czynność.
W zdaniu: Tom called Anna.
Tom wykonuje czynność → Tom jest podmiotem.
Anna jest osobą, na którą skierowana jest czynność → Anna jest dopełnieniem.
Teraz zamieńmy te osoby na who.
Pytamy: KTO zadzwonił?
Who called Anna?
Tutaj who oznacza osobę, która wykonała czynność, dlatego nie potrzebujemy did.
Prosty sposób na rozpoznanie różnicy
Jeżeli możesz odpowiedzieć na pytanie imieniem osoby, która wykonała czynność, prawdopodobnie who jest podmiotem.
Who opened the door?
→ John opened the door.
John wykonał czynność.
Who = John = podmiot
Dlatego:
Who opened the door?
Nie:
Who did open the door?
Zobacz na czym polega metoda bezpośrednia Direct Method For English !!!
Zapraszamy na Kursy dla Marturzystów oraz Kursy dla Ósmoklasistów
______________________
Data Publikacji: 02.09.2026
Autor: Dorota Zając – Magister Filologii Angielskiej i właścicielka Szkoły Językowej Just Time. Zakochana w języku angielskim od 25 lat.
Napisz do nas
Szkoła Językowa „Just Time”
ul. Świętokrzyska 20 piętro 5
00-002 Warszawa
vis a vis Poczty Głównej
tel. (22) 826 80 03
tel. kom. 0-508 168 681
e-mail: justtime@op.pl
Poniedziałek – Piątek:
9:00 – 19:00
Sobota: 9:00 – 13:00
Nr konta mBank.: 09 1140 2004 0000 3102 3662 6026






